moje dziecko w listopadzie skonczylo dwa latka, tez stoje przed tym problemem, na panstwowke raczej szans nie ma, a to dlatego, ze ja nie pracuje. w trakcie mojego urlopu wychowawczego przeprowadzilismy sie do grudziadza, urlop sie konczy za 1,5 roku, ale szukam juz pracy, wiadomo, ze do swojej firmy na drugim koncu polski nie wroce, a ciezko szukac pracy nie majac dzieciaka w przedszkolu.. zdecydowalismy sie na Dom Malego Skrzata od marca i to zupelnei przypadkowo i niespodziewanie, bo okazalo sie, ze otwarli tz. blok popoludniowy.... mysle, ze poki nie pracuje dla nas to dobre rozwiazanie, bedziemy chodzic do przedszkola od 13ej do 18ej, moze krocej, chodzi o adaptacje dzieciaczka.... no i nie ukrywam, ze rowniez mnie :)) A dodam jeszcze, ze jestem zalamana tym, ze dziecko nie moze isc do przedszkola najblizszego czy wybranego przeze mnie, bo nie ma miejsca... co z tego, ze mam okreslone preferencje i oczekiwania, jak szara rzeczywistosc to wszystko weryfikuje....
W zeszłym roku miałam ten sam problem - liczyć na przedszkole publiczne to jak na naszą władzę w stolicy :-) Spośród niepublicznych placówek ciężko było wybrać więc popytałam znajome osoby.Jedne z lepszych opinii ma przedszkole z Kopernika na Kalinkowej (chyba Puchatek) ale niestety musiałam wpisać małą na listę oczekujących. Następnie przedszkole na Lotnisku w szkole 21 ale tam nam nie pasuje. Mieszkamy na Kopernika i dojeżdżamy do pracy do centrum miasta - więc nie po drodze. Otworzyło się nowe na Chełmińskiej ale baliśmy się, że jako nowe przedszkole mogą nie spełniać standardów. Z tego co słyszę teraz to rzeczywiście coś im nie wypaliło. Skończyło się na moich rodzicach ponieważ stwierdziliśmy, że to jedyna rozsądna, na tę chwilę możliwość. Czekamy - być może od nowego roku szkolnego uda nam się zapisać małą do publicznej placówki. I czekamy cały czas na telefon z tamtego przedszkola na Kopernika - może ktoś tam zrezygnuje albo coś w tym stylu.