Dzisiaj odbył się trzeci i ostatni konkurs w skokach narciarskich w Engelbergu. Polskim skoczkom poszło lepiej niż w poprzednim konkursie, czterech awansowało do serii finałowej, która jednak nie została dokończona. Ze względu na silne podmuchy wiatru serię finałową ostatecznie odwołano tuż przed drugim skokiem Adama Małysza. W pierwszej serii Małysz skoczył na odległość 129 metrów i zajął 8 miejsce. Do 30-tki awansował również Kamil Stoch, który zajął 11 miejsce - 125,5 metrów, więc tym razem przegrał z Małyszem. Oprócz Kamila w 30-tce znalazł się Krzysztof Miętus - 19 miejsce i 117 metrów i Stefan Hula - 27 miejsce i 114 metrów. Ten ostatni bardzo się poprawił w drugiej serii, skoczył 124,5 i awansowałby o wiele pozycji, niestety dla Niego wyniki drugiej serii anulowano. Poza 30-tką znalazł się sklasyfikowany na 43 miejscu Marcin Bachleda po skoku na 107,5 metrów oraz sklasyfikowany na 50 miejscu Łukasz Rutkowski, który skoczył tylko 102 metry i był to najsłabszy skok spośród wszystkich startujących zawodników. Konkurs wygrał Szwajcar Simon Ammann za skok na odległość 141 metrów wyrównując rekord skoczni należący od pięciu lat do Janne Ahonena i powracając na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. Na niższych stopniach podium stanęli Norweg Bjoern-Einar Romoeren i Japończyk Daiki Ito. Gregor Schlierenzauer skoczył tylko (jak na niego) na odległość 130 metrów i zajął 6 miejsce. Kolejne zawody odbędą się 29 grudnia w Oberstdorfie - pierwszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Niestety Adam Małysz znów będzie musiał się kwalifikować, gdyż spadł na 11 miejsce w generalce. Cóż miejmy nadzieję, że sytuacja z Kuusamo się nie powtórzy.
W drugim konkursie w Engelbergu kadra Polskich skoczków nie popisała się, praktycznie wszyscy skakali poniżej oczekiwań. Jedynie Kamil Stoch prezentuje równą formę, choć oczywiście bez rewelacji. Natomiast Adam Małysz znów zepsuł drugi skok. Do drugiej serii awansowało tylko dwóch Polaków: Małysz i Stoch. Ostatecznie najlepszym znów okazał się Kamil Stoch, który zajął w konkursie 17 miejsce po skokach na odległość 120,5 i 121 metrów. Natomiast Adam Małysz uzyskał 122 i 117,5 metra i zajął 23 miejsce. Awansu nie wywalczył Łukasz Rutkowski po skoku na odległość 112 metrów, Stefan Hula również 112 metrów, Marcin Bachleda 111 metrów i Krzysztof Miętus 97 metrów. Konkurs w Engelbergu wygrał Schlierenzauer, który skoczył 137 i 130 metrów i ponownie stał się liderem klasyfikacji PŚ. Drugi był Simon Ammann po skokach na odległość 138 oraz 129 metrów. Natomiast na najniższym stopniu podium stanął Andreas Kofler - 132 i 128 metrów. Kolejny konkurs już jutro o tej samej godzinie co poprzednie tj. niedziela 20.12.2009 godz.13.45. Czy Polskim skoczkom pójdzie lepiej, a szczególnie Małyszowi - być może do trzech razy sztuka ... oby oby, bo większości kibicom zapewne marzy się podium dla Adama, a może i dla innego Polskiego skoczka.
Konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w szwajcarskim Engelbergu wygrał reprezentant gospodarzy Simon Ammann, który dzięki tej wygranej objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Drugie miejsce zajął Austriak Gregor Schlierenzauer, a trzecie jego rodaka Thomas Morgenstern. Polscy skoczkowie skakali dobrze choć bez rewelacji. Kamil Stoch ostatecznie był 10, Adam Małysz zajął 12 miejsce, a Krzysztof Miętus uplasował się na 22 pozycji. Małysz po pierwszej serii zajmował 6 miejsce, ale drugi skok niestety spóźnił i nie miał szans na lepszy wynik. Do 30-tki nie awansował Stefan Hula (39 miejsce) i Marcin Bachleda (47 miejsce). Adam Małysz mimo gorszego wyniku utrzymał 10 miejsce w klasyfikacji generalnej, dzięki czemu nie musi się kwalifikować do najbliższego konkursu. Natomiast drugi z Polaków, Kamil Stoch zdobył 80 punktów i jest 12. Kolejne konkursy już w sobotę i w niedzielę. Czy jest szansa na drugie podium Małysza w tym sezonie hm .... przekonamy się już niedługo.
Już dzisiaj pierwszy z trzech konkursów w skokach narciarskich w Engelbergu. O 12 rozpoczęły się kwalifikacje, a o 13.45 rozpocznie się konkurs. Kolejne konkursy odbędą się w sobotę i w niedzielę o tej samej godzinie. Trener Polskiej kadry zabrał na konkurs Adama Małysza, Kamila Stocha, Krzysztofa Miętusa, Marcina Bachledę, Łukasza Rutkowskiego oraz Stefana Hulę, który zastąpił słabo spisującego się Piotra Żyłę. Wszyscy mają nadzieję na powtórzenie dobrego występu sprzed 2 tygodni, ale czy Polskich zawodników na to stać? Hm .... zobaczymy najpierw jak pójdą im kwalifikacje.
Drugi niedzielny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w norweskim Lillehammer był bardzo szczęśliwy dla Polaków mimo, że żaden z Polaków nie zajął miejsca na podium. Jeszcze nigdy w historii nie zdarzyło się tak, aby w pierwszej 15 konkursu Pucharu Świata sklasyfikowanych było czterech polskich skoczków. Najlepszym z Polskich zawodników okazał się Kamil Stoch uzyskując skoki na odległość 129.5 m oraz 128 m, dzięki którym zajął 7 miejsce i o jedno miejsce wyprzedził Adama Małysza, który skoczył 135 m i 122 m. Natomiast Krzysztof Miętus uzyskał 128 i 127,5 m i był 12, a Marcin Bachleda 128,5 i 122,5 m i zajął 15 pozycję. Pozostali Polscy zawodnicy, czyli Łukasz Rutkowski uzyskując tylko 106,5 m, a Piotr Żyła 112,5 m nie wywalczyli awansu do finału. Podobno, jeśliby w niedzielę zamiast konkursu indywidualnego byłby drużynowy Polski zespół wygrałby ze znaczną przewagą. Ale co by było gdyby... to i tak się nie liczy i niestety nijak ma się do rzeczywistości.
Konkurs PŚ w Lillehammer wygrał Amman, który w pierwszej serii ustanowił nowy rekord skoczni - 146 m. Na drugim miejscu znalazł się Harri Olli, a na trzecim Emmanuel Chedal. Jednak najwięcej komentarzy wzbudził skok Gregora Schlierenzauera, który ostatecznie zajął czwarte miejsce. W pierwszej serii Schlierenzauer skoczył bardzo daleko, bo aż 150.5 m. Skok zakończył się upadkiem, ale na szczęście zawodnikowi nic się nie stało. Jednak przez ten upadek Gregor stracił szansę na zwycięstwo oraz nie ustanowił nowego rekordu skoczni. Większość po konkursie obwiniała jury o kolejny błąd.
Do niecodziennej sytuacji doszło podczas meczu piłki nożnej w Serie B pomiędzy zespołem Ascoli i Regginy. Chodzi o to, że piłkarze z Ascoli zdobyli gola podczas, gdy jeden z zawodników z Regginy Carlos Valdez doznał kontuzji i chciał wybić piłkę poza boisko, by można mu było udzielić pomocy. Piłkarze Regginy byli wściekli, wybuchło zamieszanie, które zakończyło się, gdy trener zespołu Ascoli podjął decyzję, aby jego podopieczni pozwolili sobie strzelić gola, co posłusznie wykonali. Normalny mecz zaczął się więc od wyniku - remisu 1:1. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla Regginy. Ta sytuacja to dowód na to, że jeszcze komuś zależy na sprawiedliwości, że istnieje fair-play w sporcie, szczególnie po aferach, o jakich było głośno nie tylko ostatnio.
Adam Małysz zajął trzecie miejsce w konkursie indywidualnym w skokach narciarskich w Pucharze Świata w Lillehammer awansując o 1 miejsce w drugiej serii, gdyż po pierwszej serii zajmował 4 miejsce. To było 78 podium w karierze naszego Rodaka. Adam po dzisiejszym konkursie zajmuje 8 miejsce w klasyfikacji generalnej, więc do niedzielnego konkursu nie musi się klasyfikować. Przed Polskim skoczkiem znalazło się dwóch austriackich skoczków, pierwsze miejsce zajął Gregor Schlierenzauer, który w drugiej serii był nie do pokonania uzyskując 141 metrów, a drugie miejsce zajął inny austriacki skoczek Thomas Morgenstern. W serii finałowej znalazło się jeszcze trzech Polaków, Kamil Stoch zajął ostatecznie 20 miejsce, Krzysztof Miętus zajął 21 miejsce , natomiast Marcin Bachleda 27. Do 30-tki nie awansował tylko Łukasz Rutkowski zajmując 42 lokatę. Wszystko wskazuje więc na to, że znów będziemy wołać "Leć Adam leć!" i oby tak było przez cały sezon, a szczególnie podczas zbliżających się Igrzysk Olimpijski w Vancouver!
W sobotę odbył się pierwszy indywidualny konkurs w skokach narciarskich w PŚ w Kuusamo. W konkursie zabrakło oczywiście Adama Małysza, który odpadł w kwalifikacjach, po których powiedział:"Puszczono mnie, gdy wszystkie wskaźniki pokazywały na wiatr mocny z tyłu. Nie powinno tak to wyglądać. Nie wiem na jakich zasadach te kwalifikacje były rozgrywane, ale nie mam pretensji. Muszę walczyć dalej i wskoczyć do pierwszej dziesiątki, wtedy nie będę musiał się kwalifikować." Konkurs wygrał Bjoern Einar Romoeren, drugi był Pascal Bodmer a trzeci Wolfgang Loitzl. Polacy zajęli odległe miejsca, tylko dwóch zakwalifikowało się do 2 serii - Kamil Stoch zajął ostatecznie 24 miejsce, a Łukasz Rutkowski 28. Natomiast Marcin Bachleda był 33, a Krzysztof Miętus 43. Wygląda więc na to, że raczej obecny sezon nie będzie różnił się od poprzedniego. Ale oby było inaczej.
Niedawno zakończył się pierwszy w tym sezonie konkurs drużynowy w skokach narciarskich. Polska drużyna zajęła 5 miejsce. Bardzo dobre skoki oddał Adam Małysz, więc tym bardziej szkoda, że zabraknie go w jutrzejszym konkursie. Poza Małyszem z dobrej strony pokazał się Krzysztof Miętus, natomiast najsłabszy spośród Polaków był Piotr Żyła. Wygrała drużyna z Austrii, co oczywiście nie jest zaskoczeniem dla nikogo - choć mogło właśnie dojść do niespodzianki, bo Niemcy mieli dużą szansę, by wygrać. Drugie miejsce zajęli wspomniani wcześniej Niemcy, a trzecie drużyna z Finlandii.
A oto pełne wyniki konkursu drużynowego w Kuusamo: 1.Austria - 1113,6 pkt. 2.Niemcy - 1099,2 pkt. 3.Finlandia - 1058,0 pkt. 4.Rosja - 981,4 pkt. 5.Polska - 978,7 pkt. 6.Szwajcaria - 961,4 pkt. 7.Norwegia - 956,9 pkt. 8.Japonia - 950,2 pkt.