Kategoria >> Dziecko i rodzice
kwi 29

pierwsza randka

Dodany przez: Wojciech in Dziecko i rodzice | Komentarz (1)
Tagged in: Untagged 

Maj jest miesiącem przebierańców -bo zobaczcie ilu ludzi chodzi w kostiumach. Maturzyści na galowo, ach, jak lubię widzieć te śliczne młode dziewczyny w białych bluzeczkach, niepewnie stąpające w butach na szpilkach, tych chłopców w marynarkach, które na jednych leżą jakby urodzili się do chodzenia w garniturze a na innych wiszą jak przebranie. No i dzieci komunijne, w albach lub sukniach prawie że  ślubnych ale tak czy inaczej jest to kostium  na jedyną tego rodzaju okazję. A jak byłam dziewczęciem to była jeszcze jedna okazja do przebrania się w kostium, i to był pierwszy maj!

Chodziłam do takiej szkoły, gdzie obowiązywały charakterystyczne galowe mundurki- biała bluzka z marynarskim kołnierzem i granatowa spódniczka. Strój ten był rozpoznawalny w całym mieście i jak dziewczyna w nim szła to od razu było wiadomo do jakiej szkoły chodzi. Pierwszego maja obowiązkowo ten strój należało założyć i z całą szkołą przejść w pochodzie. Żeby dołączyć do pochodu, musiałyśmy w szyku iść kilometr do głównej ulicy, i tu zaczynały się problemy. Bo prawie każda miała jakiegoś wielbiciela i oni stali na chodnikach i na nas się gapili, zresztą nie tylko oni bo szkoła była niemalże  żeńska i czterysta  dziewcząt w wieku 15-20 lat w jednym miejscu to nie jest byle co nawet teraz. Zanim ten pochód się uformował, nauczyciele rozdawali nam szturmówki biało- czerwone i czerwone i niesienie czerwonej to była hańba jak nie wiem co, więc każda unikała tego jak mogła, np. prosząc koleżankę o potrzymanie tej flagi na chwilę. No i ja stałam się ofiarą podstępu koleżanki bo ona koniecznie musiała iść do ubikacji, kazała mi potrzymać flagę tylko na chwileczkę  i się oczywiście natychmiast ulotniła, podła! A na mnie patrzył wielbiciel, no to jak ja mogłam tak z tą czerwoną szturmówką maszerować, no, jak?

 I choć nie było we mnie ani odrobiny buntu politycznego i nic mnie nie obchodzili komuniści bo miałam 16 lat i w głowie mi szumiała pierwsza miłość a nie polityka to mało brakowało a bym wyleciała ze szkoły bo grzmotnęłam tą flagą o chodnik i powiedziałam, że jej nie poniosę, nie i już! I uciekłam z pochodu, a mundurek zakryłam płaszczem i zamiast na pochód poszłam z moim chłopakiem  na czarującą pierwszomajową randkę.

Czytaj dalej...
kwi 29

bajka o głupiej babie

Dodany przez: Monika in Dziecko i rodzice | Komentarz (0)
Tagged in: Untagged 

W krainie Otomenty gdzie najważniejsze były pieniądze, mieszkała baba. Baba płaciła tak wysokie podatki, że nic nie miała ze swojej pracy, tylko zadowolenie. Czasem Minister Zamieszania dał jej papierowy kwiatek jak się starała szczególnie. Pewnego dnia stało się nieszczęście- baba wpadła do studni! Nie utopiła się od razu tylko wołała z o ratunek. Natychmiast zjawił się tłum. Zaglądając do studni jedni ludzie wykrzykiwali – ty głupia babo, jak nie uważałaś to się teraz utop, bardzo dobrze, masz nauczkę!- inni krzyczeli- jakbyś umiała dobrze pływać to byś się nie utopiła, trzeba było chodzić na lekcję pływania!-  inni pouczali- gdybyś się umiała wspinać to byś teraz sobie poradziła! Jeszcze inni zastanawiali się- może baba chce się po prostu napić albo ochłodzić, a może jej tam wcale nie ma?

Baba słabła coraz bardziej, gdy jej krzyk usłyszał funkcjonariusz Strasz. Przyszedł, nachylił się nad studnią i zapytał- jak się nazywasz babo? Jednak baba się trzęsła z zimna i ze strachu i nie dała rady tego wyraźnie powiedzieć, wobec czego Strasz oznajmił- anonimowym pijakom wody pomocy nie udzielamy!

Tymczasem władca krainy, posiadacz wielu kół ratunkowych, lin, drabin i wozów bojowych zorganizował swym obywatelom święto. W końcu nieczęsto mieli tak smakowity kąsek jak baba w studni. Relacja z topienia się baby znalazła się na pierwszych stronach i wszyscy mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu, święto, święto!

Czytaj dalej...
kwi 29

Start - meta.

Dodany przez: Monika in Dziecko i rodzice | Komentarz (0)
Tagged in: Untagged 

Facet musi być macho. Nawet jak nie musi być, to musi być. Na starcie to owszem, na przykład wierszem ma gadać. Albo malować lub grać na fortepianie dla niej. Kwiatki przynosić być romantyczny. Tańczyć może powinien. Oczytany, kulturalny oczywiście bez przesady. W odpowiednim czasie musi wiedzieć, kiedy położyć rękę na jej kolanie, ale to na starcie. Na mecie jest inaczej, Na mecie nie ma kwiatków, jest pęknięta ściana. Trzeba wziąć młotek, skuć tynk położyć nowy. Potem gładź. Wyszlifować i pomalować. Pomalować może ona. Kobiety lubią malować. Tynkować już nie. Jak on nie bardzo z tym tynkowaniem, bo powiedzmy, ma dwie lewe ręce, grosza ma w takim razie mieć i ludzi wziąć. Na starcie listy powinien pisać pięknie, ciekawe, długie i miłosne. W ogóle na starcie jest miłość, a miłość zakrywa wiele. Jak ona patrzy przez miłosne okulary to on i wyższy jest i postawniejszy a poza tym się zmieni. Nie sprząta, to będzie, nie myje się, nic nie szkodzi, nauczy się. Na mecie już nie ma sentymentów. Facet ma być facet, tego się od niego wymaga. Dlatego musi być macho. To właśnie dlatego facet, który rozbiera się i zostaje w skarpetkach, jest śmieszny. On jest też śmieszny, jak skarpetki nosi do sandałów czy klapek*. Bo powinien być macho i nie być śmieszny.

Jakieś rozwiązanie musi być. Ja się nad tym zastanowiłem i doszedłem do wniosku, że wśród wielu narastających problemów w różnych związkach skarpetki w takim razie odgrywają niebagatelną rolę. Proponowałbym więc zamianę i używanie onuc. Onuce nosili żołnierze, czyli macho. Poza tym w modzie prowadzi się eksperymenty, takie ubranie, inne i onuce kiedyś muszą być na topie, więc wyprzedźmy po prostu modę. Mężczyźni do onuc mają duży sentyment. Są o nich nawet piosenki, więc nie będzie prawdopodobnie protestów.

http://www.youtube.com/watch?v=yKdRHW-kyqA

Czytaj dalej...
lut 18

Muzyka a rozwój dziecka

Dodany przez: Klaudia in Dziecko i rodzice | Komentarz (0)
Tagged in: Untagged 

Rodzice często marzą o tym, by ich dziecko grało na jakimś instrumencie. I słusznie, bo obcowanie z muzyką doskonale służy rozwojowi dziecka.
dziewczynka, maluch, muzyka, pianino

Ma być muzykiem, chirurgiem, a może najlepszym w mieście prawnikiem? Bez względu na to, jak wyobrażasz sobie przyszłość swojego dziecka, zadbaj, by od najwcześniejszych lat miało kontakt z muzyką.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – przecież chcesz, żeby doskonale się rozwijało. A nie jest wcale tajemnicą, że muzyka może odegrać w tym względzie niebagatelną rolę. To ona skutecznie pobudza umysł do pracy. Zwłaszcza gdy dziecko nie tylko jej słucha, lecz także samo próbuje ją tworzyć. Spróbujemy opowiedzieć ci o tym coś więcej.

A kto ma złote uszko?
Do obcowania z muzyką potrzebny jest słuch. Zdaniem amerykańskich naukowców wszystkie dzieci rodzą się ze słuchem absolutnym! To umiejętność niezwykle cenna i rzadka, nawet wśród zawodowych muzyków. Podobno tylko 1/4 z nich ma tak idealne ucho, że pozwala im to bezbłędnie rozróżniać dźwięki. Gdzie zatem giną te wspaniałe predyspozycje maluchów, które pozwoliłyby im w przyszłości odnosić muzyczne sukcesy? Zdaniem tych samych naukowców z Amerykańskiego Towarzystwa Wspierania Nauki z czasem ta cudowna zdolność zanika, dlatego że nie jest wykorzystywana.

Szansa na języki
Dla dziecka w wieku przedszkolnym jeszcze nie jest za późno. Jeśli poprzez zabawy muzyczne, naukę śpiewu lub gry na instrumencie stymuluje się, czyli pobudza do pracy mózg dziecka w wieku 4–7 lat, zyskuje ono szansę ocalenia słuchu absolutnego na całe życie. Przyda się on nie tylko na lekcjach muzyki – jedynie właściciel wrażliwego muzycznie ucha jest w stanie nauczyć się mówić w obcym języku niemal jak prawdziwy native speaker, czyli bez zdradzającego obcokrajowca akcentu.

I wszystko gra
W domu, w którym często słucha się muzyki, raczej nie wychowasz malucha pozbawionego wrażliwości na dźwięki. Zobacz jednak, jak w prosty, oczywisty i przyjemny sposób możesz sama umuzykalniać swoje dziecko:
- puszczaj muzykę, kiedy układasz z dzieckiem klocki, czytasz mu książkę, wspólnie rysujecie lub jecie obiad. Ma ona tę niezwykłą moc, że nie trzeba specjalnie angażować się w jej słuchanie. Warto jednak zadbać, żeby w takich sytuacjach rzeczywiście była tylko tłem i pozwalała się skupić na tym, co w tej chwili ważniejsze – nie odwracała uwagi dziecka od jedzenia lub np. zabawy.
- kupuj płyty z muzyką dla dzieci, ale nie tylko. Może wspólnie posłuchacie klasyki? Wiele się pisze o jej wpływie na rozwój intelektualny dzieci. Postaraj się, by malec miał kontakt z muzyką barokową (kompozycje Bacha, Vivaldiego, Haendla), utworami Mozarta (na świecie istnieje wiele ośrodków, które wykorzystują je w terapii dysleksji, zaburzeń mowy, a nawet autyzmu), z muzyką relaksacyjną (pomoże się wyciszyć). Z powodzeniem możesz puszczać dziecku muzykę, której sama słuchasz. Ale punk rock, thrash lub death metal lepiej sobie odpuść. Dlaczego? Takie ostre brzmienie wbrew pozorom pozbawia umysł i ciało energii.
- eksperymentuj z dźwiękami. Odgadujcie odgłosy, które dobiegają np. zza okna. Kupcie albo zróbcie sobie proste instrumenty (bębenek, dzwonek, piszczałkę) i nauczcie się piosenki, w której będziecie je wykorzystywać. Zróbcie w domu występ.
- śpiewaj dziecku do snu. Wyciszysz je po dniu pełnym wrażeń, wprowadzisz w senny nastrój. Na pewno pamiętasz choć jedną kołysankę z własnego dzieciństwa. Nie wstydź się swojego głosu (większość ludzi nie docenia własnych umiejętności muzycznych). Mały słuchacz i tak będzie zachwycony.
- baw się w starego niedźwiedzia, chodzi lisek koło drogi. Zabawy te łączą śpiew z ruchem. Rozwijają poczucie rytmu. Maluch śpiewa, dostosowuje kroki do rytmu piosenki.
- jeśli umiesz grać na jakimś instrumencie, pokaż to dziecku. Masz w domu pianino? Pozwól maluchowi przebierać paluszkami po klawiaturze. Taki kontakt z instrumentem może być dla niego inspirujący.
- zabierz dziecko na koncert, np. na poranek dla maluchów w filharmonii, na występ zespołów dziecięcych, a na spacerze zatrzymajcie się choć na chwilę przy ulicznym grajku.
- zwracaj uwagę na różne dźwięki, odgłos kościelnych dzwonów, hejnał grany z ratusza, sygnał ambulansu, straży pożarnej (różnią się!), tykanie zegara, melodyjki, jakie wygrywają telefony komórkowe, odgłos windy, zgrzyt furtki albo klakson samochodu. Sprawdźcie, komu uda się je najlepiej naśladować.

Kiedy na pierwszą lekcję
Przedszkolak jest w najlepszym wieku, by zacząć edukację muzyczną. Kilkulatek ma potrzebę muzycznej zabawy, śpiewu, gry, tańczenia. Możesz zapisać go na zajęcia, które dadzą mu okazję wyżyć się w tej materii. Sprawdź oferty pobliskich domów kultury. Możesz dziecko zapisać na rytmikę, balet, do chóru albo na lekcje gry na instrumencie (ale uwaga: szkoły muzyczne są raczej nastawione na kształcenie dzieci w wieku szkolnym). Poszukaj miejsc, w których uczy się maluchy np. metodą Suzuki (specjalnie opracowana m.in. dla małych dzieci), albo zorganizuj lekcje z nauczycielem w domu. A przede wszystkim niech muzyka i muzykowanie twojego dziecka zawsze sprawia wam radość.

Aż tyle korzyści
Uspokaja lub pobudza, rozwesela albo nastraja refleksyjnie… Jednym słowem, manipuluje naszymi uczuciami. Ale to jeszcze
nie wszystko. Badania nad wpływem muzyki na organizm człowieka wciąż trwają i przynoszą nowe wyniki. Oto, co już wiadomo:
1. Muzyka może pomagać się uczyć. Dźwięki o wysokiej częstotliwości (rozbrzmiewają np. w utworach Mozarta) pobudzają mózg, a rozluźniają ciało. To stan, w którym świetnie przyswaja się wiedzę.
2. Dzieci stymulowane muzycznie osiągają lepsze wyniki w czytaniu, poznawaniu języka i w matematyce, są też bardziej kreatywne, twórcze.
3. Gra na instrumencie przeciwdziała dysleksji. Jest lepsza niż zajęcia wyrównawcze! Systematyczne ćwiczenie pomaga tworzyć połączenia między półkulami (dysleksja wynika z braku tych połączeń), wzmaga koncentrację (trzeba skupić się na wielu elementach). Pomaga też w terapii dyskalkulii (problemy z liczeniem) – muzyka też wymaga liczenia, bo ma rytm.
4. Maluch, który zajmuje się muzyką, jest bardziej pewny siebie, ma wyższą samoocenę i poczucie, że wyróżnia się czymś na tle rówieśników.
5. Muzykowanie uczy radzić sobie ze stresem, dziecko, które uczy się gry, przełamuje tremę, występując przed rodzicami lub prezentując się
na lekcji przed nauczycielem.

Mamy i taty Przygoda z instrumentem
Zanim zapiszesz dziecko na naukę gry na czymkolwiek, musisz zdać sobie sprawę, że będzie ona wyzwaniem także dla ciebie. Przede wszystkim wymaga systematyczności, czyli ćwiczenia w domu. Bez tego nie ma efektów. A do ćwiczeń czasem trudno zmotywować nawet najzdolniejszego malca. Osiągnięcia dziecka w sporej mierze zależeć będą od twojego podejścia. Jeśli ty, twój mały muzyk i jego nauczyciel będziecie bawić się graniem, czerpać z tego przyjemność, jesteście na dobrej drodze do sukcesu. Bo przedszkolak nie musi jeszcze poprawnie wykonywać utworów. Wielką korzyść daje mu sam kontakt z instrumentem. A nadmierne ambicje rodziców mogą tylko zaszkodzić.

lut 18

Bliźniacza ciąża

Dodany przez: Edyta in Dziecko i rodzice | Komentarz (0)
Tagged in: Untagged 

Każda kobieta cieszy się, że będzie mamą a bliźniacza ciąża to podwójny powód do szczęście, ponieważ zamiast jednego dziecka urodzi się dwoje.  Ciąża bliźniacza może być albo jednojajowa albo dwujajowa. Bliźnięta jednojajowe powstają, gdy zapłodniona jedna komórka przez jednego plemnika podzieli się na dwie takie same części. Taka ciąża bardzo często jest uwarunkowana genetycznie. Bliźniaki jednojajowe są do siebie bardzo podobne. Ciąża bliźniacza dwujajowa powstaje, gdy ciało kobiety uwolni dwie komórki i obie zostaną zapłodnione przed dwa różne plemniki.

Dzieci z takiej ciąży przeważnie nie są do siebie podobne i tutaj uwarunkowania genetyczne nie mają znaczenia. Kobita w czasie takiej ciąży musi szczególnie dbać o zdrowie, ponieważ jej organizm jest bardziej obciążony. Ciąża bliźniacza jest ciążą wysokiego ryzyka, dlatego ważne jest zdrowie kobiety, która jest w ciąży. Wiele kobiet, gdy u słyszy od lekarza, że w brzuchu matki bija aż dwa serca trochę się boi, ale potem ten strach przeradza się w ogromne wyczekiwanie, dlatego tak ważne jest zdrowie matki.

lut 18

Typy ADHD

Dodany przez: Edyta in Dziecko i rodzice | Komentarz (0)
Tagged in: Untagged 

Wszyscy znamy właściwie skrót ADHD na określenie choroby psycho – ruchowej, której diagnoza wcale nie jest taka prosta. Jest jeszcze podobna do niej pochodna – ADD, o której mało kto słyszał. Wielu ludzi do dziś myli pojęcia autyzm z ADHD, co już zupełnie świadczy o ich niewiedzy. Z drugiej strony, jeśli nie znamy nikogo, kto choruje, bądź nie mamy w rodzinie nikogo takich schorzeniach, nie wiemy dokładnie jak taka choroba wygląda, czym się objawia. Jeśli choroba dotyka dziecko, to na pewno ma zmniejszoną odporność na bodźce zewnętrzne – na otoczenia. Szybciej traci zapał, częściej się denerwuje i zniechęca, a także pod wpływem stresu – wstydzi.

Jeśli chodzi o różnicę między ADD i ADHD to pierwsza to zaburzenia koncentracji uwagi, a druga to samo plus nadpobudliwość ruchowa. Zdrowie dziecka zależy od wielu czynników, można wielu chorobom zapobiegać lub zahamować ich dalszy rozwój. ADHD ma trzy podtypy: pierwszy z przewagą nadmuchowości i impulsywności, drugi z przewagą zaburzeń koncentracji uwagi oraz trzeci typ to mieszany.

lut 15

Mała R

Dodany przez: Monika in Dziecko i rodzice | Komentarz (0)
Tagged in: Untagged 

Dzisiaj odwiedziła mnie 2,5 roczna siostrzenica. zostanie na nos, dopiero jutro po południu odbierze ją jej mama.
Jej pierwsza wizyta u mnie miała być testem czy naprawdę jestem gotowa na zostanie rodzicem. Byłam stremowana jakbym miała wystąpić przed tłumem ludzi, bałam sie zostać sam na sam z dwuletnim dzieckiem. Teraz mała R. jest już u mnie kolejny raz. Kocham ją bardzo i troche boję sie, że ją rozpieszczam.
Może u mnie robić właściwie wszystko co chce. Tzn. niekoniecznie wszystko, raczej ja biorą udział we wszystkich jej zabawach. Dla małej jest to coś niesamowitego, ponieważ jej mama nie moze sobie pozwolić na poswięcenie jej 100% swojego czasu.
Oczywiscie mogę sobie pozwolić na takie harce, ponieważ co to jest 20 godzin opieki nad dzieckiem - jeszcze nie była u mnie dłużej niz jeden dzień.
Ale przyznam, że po takiej wizycie zmęczona jestem niesłychanie. dobrze ze przynajmniej w nocy spokojnie śpi :)

Jutro idziemy z K. na urodziny do znajomego i nie chciałabym słaniać się tam na nogach ze zmęczenia.
R. właśnie skończyła oglądać Smerfy i idziemy bawić się lalkami. Ona jeszcze sama nie potrafi się bawić, ale ciocia przecież pomoże :)
Mam dzisiaj naprawdę świetny humor

lut 15

Moja depresja cz1

Dodany przez: Monika in Dziecko i rodzice | Komentarz (0)
Tagged in: Untagged 

Jestem ostatnio nie do życia jak mawia moja siostra. Ciągle chodzę nadąsana, nic mnie nie cieszy, same paskudne myśli mam. Najchętniej z wszystkimi bym się kłóciła po to by wyładować frustracje. Na szczęście w firmie dużo pracy, więc pół dnia mija bardzo szybko, a przez resztę dnia właściwie nic nie chce mi się robić. Nawet rozmowy z moim K. jakoś się nie kleją. Dziś znowu jest w pracy 24 godziny a ja siedzę sama w domu i mam za dużo czasu na ponure myśli , ktore kłębią się wciąż w mojej głowie. Czy można się czuć samotnie będąc w związku od 2 lat? z osobą z którą chce spędzić się resztę życia? Z którą chce się mieć dzieci?
No właśnie dzieci... boję się że moje uparte dążenie do "zrobienia dziecka' niszczy w jakiś sposób ten zwiazek. Dla K. wciąż jestetśmy tylko my dwoje. A dla mnie to wyśnione dziecko jest właściwie już członkiem rodziny. I kiedy myślę o naszej przyszłości lub nawet tylko teraźniejszości widzę nie tylko mnie i K., widzę jeszcze tą dodatkową istotkę. Czy to nadal jest tylko marzenie czy to już jest obsesja?
Sama nie wiem. 

lut 15

Nadzieje moje

Dodany przez: Monika in Dziecko i rodzice | Komentarz (0)
Tagged in: Untagged 

Staramy się z narzeczonym o dziecko. Minęły 4 miesiące od naszej decyzji "Już czas". Pierwsze 2 miesiace od odstawienia "tabletek niepłodności" raczej nie dawały nam szans. Lecz 2 następne były pełne starań, obliczeń i nadzieji. Niestety miesiąc temu, gdy okres opóźniał mi się już o 2 tygodnie powstała nadzieja, lecz stało się nieszczęście i potwierdzenie lekarza - poronienie naturalne. Następny miesiac, następne starania i znowu nadzieja. I znów pojawiło się krwawienie, zarówno ciała jak i serca.
Mój ból przerasta obecnie wszystkie nadzieje, czy uznać można naszą porażkę po 4 miesiacach starań?
według słów lekarza nalezy martwić się dopiero po roku, lecz jak do tego podejść normalnie?
Moja młodsza siostra urodziła już 2 zdrowych dzieci - oboje zapłodnieni za pierwszym razem starań.
Jestem w czarnej rozpaczy, moje myśli krążą tylko wokół dziecka. Nie mogę już obojetnie przejść przed sklepem z niemowlęcymi ubrankami. Dziećmi siostry opiekuję się jak włąsnuymi. I chyba tylko to daje mi siły by myśleć "że kiedyś się uda".
nie potrafie słuchac opowieści znajomych znajomych - jak to starali się miesiące czy lata. Zwiększa to tylko mój umysłowy koszmar.
mam wrażenie, ze moja druga ukochana połowa nie do końca mnie rozumie. Chce mieć dziecko tak jak i ja,ale ma więcej cierpliwości i pozywtywnych myśli.
To tak bardzo boli gdy jest się nierozumianym...

sty 30

Piekarnia w Grudziądzu

Dodany przez: Remigiusz Żurawski in Dziecko i rodzice | Komentarz (3)
Tagged in: Untagged 

Zamówilismy na urodzinki :) dla małej torcik, niestety okazało się , że wyszedł laps.. się roztopił czy coś. Myślę sobie zdaża się,  ale ubodły mnie słowa, że symbolicznie weźmiemy tylko za niego :) 30 zamiast 60 zł zdjęcia poniżej... jak można wogóle za cos takiego skasować kasiorę. hehe - smutno jednak bo zastępczego tortu na kilka godzin przed imprezka nie udało się kupić :(

Czytaj dalej...

Ostatnio zalogowani

Tagi

Najnowsze albumy zdjęć

Najnowsze zdjęcia w albumach

Najnowsze video

Aktywni